niedziela, 8 maja 2016

Nasze okolice - wycieczka do Bobolic

Do Bobolic mam pewien sentyment. Właśnie stamtąd  pochodzi moja bliska koleżanka, u której często bywałam w czasach liceum. Wybierając się na wycieczkę nasz cel był podwójny: sentymentalne wspomnienia i zwiedzenie pewnego gospodarstwa blisko Bobolic, ale o nim później.



Bobolice to małe sympatyczne miasteczko przy trasie nr 11 prowadzące z Poznania do Koszalina, lub jak kto woli nad morze ;) Świetne miejsce na ostatni przystanek i chwilkę przerwy, bo jak to w sezonie u nas bywa przejazd przez Koszalin bywa ciężki a za nim jest jeszcze gorzej ;)

My swoje zwiedzanie zaczęliśmy od punktu widokowego przy ul. Pionierów. Dzięki znajdującej się tam lunecie (dodam, że darmowej ;) można obejrzeć pobliskie wzniesienia i spojrzeć w miasto.


 Obok punktu widokowego znajduje się okazały budynek w którym mieści się Dom Pomocy Społecznej dla Dzieci prowadzony przez Siostry Pallotynki.

Drugim naszym punktem jest centrum miast, przy ul. Kościelnej znajduje się kościół Rzymsko-katolicki p.w. Wniebowzięcia NMP w którym znajdują się zabytkowe organy. A przed nim dąb zasadzony na 650-lecie Bobolic.


 Po przeciwnej stronie znajduje się tzw. "centrum miasteczka" a dokładniej różne sklepiki, instytucje pośrodku których znajduje się wygodny parking i największa atrakcja dla dzieci fontanna ;) Przy placu znajduje się również Muzeum Regionalne (niestety w weekend nieczynne).


Dla bardziej wtajemniczonych jest jeszcze jedno ciekawe moim zdaniem miejsce, jednak w żaden sposób nie oznaczone, chyba tylko dla miejscowych ;) Przy ulicy Reja obok wejścia na Stadion Miejski znajdziemy tajemnicze schody, które prowadzą do fantastycznego parku z ruinami. Cudowne górki, pagórki z mini rzeczką płynącą w dole.













A na koniec jeśli się uda można trafić taką atrakcję ;)

A nasz drugi cel - gospodarstwo koło Bobolic. Znalazłam w internecie ogłoszenie i w mej głowie zrodził się pewien plan ;) Zamiast budowy wymarzonego domu, który niestety się przeciąga ze względu na przeciągające się problemy spadkowe, w mojej głowie zrodził się nowy pomysł ;) A może by tak zrobić gospodarstwo agroturystyczne, na tymże ładnym kawałku ziemi  przylegającym bezpośrednio do jeziora. W głowie już miałam pomysł na miejsce dla rodzin z dziećmi, gdzie maluchy mogłyby sobie pokarmić kurkę, pogłaskać króliczka, zobaczyć jak rosną warzywka w ogródku, zerwać sobie pomidora na kanapkę albo zjeść go od razu z krzaczka na działce. Pamiętam jak ja byłam mała i gdy nie chciało mi się lecieć z placu zabaw do domu po coś do jedzenia to wpadałam na działkę i jadłam pomidora czy ogórka, albo jakieś owoce. 3ha pola na którym można byłoby pobiegać, pokopać w piłkę lub zrobić zawody na skakanie w worku ;) A wieczorem ogniska nad brzegiem jeziora z pieczeniem kiełbasek i zakopanych w ogniu ziemniaków...Pokoje też już urządzałam w głowie, zrobione specjalnie dla dzieci, zamiast tradycyjnych łóżek domki lub "królewskie" łóżka dla dziewczynek ;) Już w moją wizję zaczęłam wkręcać męża, więc pojechaliśmy... niestety ogłoszenie okazało się nie aktualne, więc moje marzenia pękły jak bańka mydlana.. ale może jeszcze się coś znajdzie ;)



8 komentarzy:

  1. Pomysł z gospodarstwem agroturystycznym jest ciekawy, teraz wiele osób jeździ do takich miejsc. :) Także może w przyszłości ten plan uda Wam się zrealizować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja przyznam, że nigdy nie byłam i trochę pomysł szalony ;) Zobaczymy może się uda coś znaleźć, a jak nie to mam głowę pełną pomysłów ;)

      Usuń
  2. Wiele urokliwych miejsc mamy blisko, tak jak z Waszej wycieczki.
    Nie poddawajcie się. Marzenia są po to, żeby je realizować. Może jeszcze traficie na coś fajnego, akurat dla Was. Tego Wam życzę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasami bywa tak, że jeździmy gdzieś daleko na wycieczki a tyle ciekawych miejsc jest obok nas do zwiedzenia.

      Dziękujemy, może się uda :D

      Usuń
  3. Kiedyś tylko przejeżdżałam przez Bobolice :) Uwielbiam takie małe miasteczka!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też :) Chodzi za mną jeszcze jedna miejscowość ;) Kiedyś na studiach wracając z ćwiczeń terenowych przejeżdżaliśmy przez takie małe miasteczko i z samochodu mnie zachwyciło :)Ale to ciut dalsza wycieczka ;)

      Usuń
  4. Cóż by to były wycieczki bez aparatu, prawda? :) Chociaż telefonu...
    Szybko zapomnielibyśmy, co przyszło nam widzieć i jak małe dzieci były rok temu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po tych zdjęciach najbardziej widać jak te maluchy rosną ;)

      Usuń

Copyright © 2014 Łobuziaki , Blogger