czwartek, 31 marca 2016

Detoks internetowo-komórkowy


W dobie "internetów" i telefonów ciężko jest sobie wyobrazić jak kiedyś można było funkcjonować bez tego. Pamiętam jak przed pójściem do pierwszej klasy liceum, tak tak liceum ;) dostałam swój pierwszy komputer.
Przez pewien czas służył mi tylko do gierek, bo drukarka była dokupiona później. Internet też nie był od razu bo podłączenie jego trochę trwało, ale kiedy już został podłączony to radości nie było końca ;) Choć spoglądając wstecz nie wiem z czego było się cieszyć, modem podłączany pod telefon długo się łączył, a podczas połączenia zajmował linię telefoniczną więc nie można było w międzyczasie zadzwonić bo linia była zablokowana. Nie wiele później pojawiła się pierwsza "komórka" i świat oszalał ;) Miałam kontakt ze światem i świat miał kontakt ze mną :) Z biegiem czasu tylko zmieniały się komputery, telefony i poszerzały się ich możliwości, które jeszcze bardziej uzależniły mnie od korzystania z tych rzeczy. E-mail, blog, zakupy przez internet, strony które lubię odwiedzać, nawet wiadomości, które pojawiają się na bieżąco. Czasami fakt człowiek lubi sobie od tego odpocząć, zrobić sobie przerwę, ale do tego wraca. A czasami jak mi przytrafia się przymusowy detoks. Czy w ciągu jednego tygodnia może popsuć się i komputer i telefon.. ano może ;) Nasz komputer niemal od nowości miał problem z włączaniem się, czasami potrzebował godziny, czasami 2 dni, żeby obudzić nas w nocy jasnym ekranem.. Do czasu aż postanowił zaprotestować i nie włączyć się wcale.. Na początku liczyłam, że w końcu się sam kiedyś włączy, ale nie chciał.. Komputerów w sklepach jest bardzo dużo, tylko jechać i wybierać, jednak zdjęć pozostawionych na starym nikt mi nie wgra z powrotem, więc trzeba było go ratować i reanimować :) A naprawa 5 letniego komputera wg większości uważanego za zabytkowy jest nie opłacalna. A telefon coż, cudownie jak popsuje się przed końcem umowy... Po kilku dniach rozłąki z nim odnaleźliśmy stary telefon M., który do tej pory robi mi nie małe psikusy, pewnie też ze starości ;) Gdy dzwonię do swojej mamy wyświetla mi "teściowa" i za nic nie chce się to zmienić ;) Przeglądanie internetu graniczy z cudem ;) Najbardziej prześladowała mnie myśl, że co będzie jak coś się stanie, jak będę potrzebowała pomocy, zero internetu, zero telefonu... tylko wyjść na klatkę i krzyczeć o pomoc do sąsiadów... Taki detoks przed świętami był o tyle dobry, że miałam więcej czasu na sprzątanie ;) Ale strasznie się stęskniłam za tymi "internetami" więc ten tego, chyba dziś nie pójdę spać, tylko będę nadrabiać, bo komputer w końcu w domu ;) Jeszcze tylko telefon należy zmienić, ale nie mogę się zdecydować, może coś poradzicie :D

Pozdrawiamy serdecznie
Ania i łobuziaki :)

11 komentarzy:

  1. Noooo Tobie to niezły detoks się przytrafił!!! Normalnie złośliwość rzeczy martwych! Co do polecenia telefonu, to nie polecę, bo jeszcze taki się mi nie trafił, co by był idealny. Aczkolwiek większym zaufaniem obdarzam starsze telefony, bo mi się tyle nie psuły, co te nowe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie Aniu złośliwość rzeczy martwych ;) Na razie mam komputer i telefon, który lubi się zawieszać na parę godzin ;) Więc chyba muszę się wziąć i zabrać za kupno nowego :)

      Usuń
  2. Taki detoks powoduję, że mam więcej czasu na spędzanie go z rodziną :) Idzie wiosna, więcej czasu spędzę w ruchu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie świadome, zaplanowane detoksy to ja też lubię i robię zwłaszcza jak jest ciepło na dworze... ale takich nie zaplanowanych i w dodatku wszystko na raz już mam nadzieję nie będzie ;)

      Usuń
  3. Taki detoks dobrze robi :) Sama ostatnio rzadko siadam przed komputer :D A gdy już usiądę, to przerażają mnie zaległości blogowe :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasami tak, ja też lubię zrobić, ale nie taki przymusowy ;) A zaległości blogowe och to prawda, tyle się dzieje... mam wrażenie że jestem w polu z czytaniem ;)

      Usuń
  4. Złośliwość rzeczy martwych. Tak to już jest, że psuje się wszystko na raz. Ale taki detoks od czasu do czasu jest wskazany, choć najlepiej z wyboru, a nie z konieczności. Choć cieszę się, że wróciliście.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy :* Detoks z wyboru jak najbardziej, lubię od czasu do czasu... ale nie taki z zaskoczenia. Rzeczy niestety lubią się psuć hurtem ;)

      Usuń
  5. Mam czasem ochotę na taki detoks. A potem mam ochotę sprawdzić maila, fejsbuka i komentarze :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też lubię taki detoks, tylko jak sama sobie zrobię ;)

      Usuń
  6. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 Łobuziaki , Blogger