wtorek, 1 września 2015

Jestem sobie przedszkolaczek


Dziś jest dzień szczególny, dzień przełomy. Jeszcze nie dawno trzymałam w rękach małe zawiniątko a dziś to już całkiem duży rezolutny przedszkolaczek.


Od dłuższego czasu przygotowywaliśmy i jego i siebie do tego dnia. Zwłaszcza że dzień adaptacyjny był już w lipcu, więc wiedzieliśmy na co się na stawiać. Dzień adaptacyjny powiedział nam jedną najważniejszą rzecz, że mały jest tak przyzwyczajony do bycia ze mną że ciężko będzie mu się ze mną rozstać. Więc przez całe wakacje nad tym pracowaliśmy. Staraliśmy się z nim rozmawiać, tłumaczyć, delikatnie przekonywać oraz oddawaliśmy go do babci na noc aby choć trochę bardziej poczuł się samodzielny i niezależny ode mnie.

Mały nie był do tego za bardzo przekonany i powtarzał że on pójdzie do przedszkola ale...z mamą.
Jednak po ciężkiej pracy udało nam się go pozytywnie nastawić do przedszkola i  dziś rano wręcz biegł do samochodu. Jednak po dotarciu do przedszkola trafiliśmy w szatni chłopca który siedział swojej mamy na kolanach i płakał że nie pójdzie. I niestety Misiek też stracił ochotę na wejście. Jednak grzecznie przebrał kapcie i wszedł do sali... A tam musiał zmierzyć się z gromadą dzieciaków biegających i krzyczących... Chyba to go trochę wystraszyło bo niestety wyleciał z sali jak z procy. Dopiero M. udało się go zaprowadzić. Jednak nie odbyło się bez płaczu. Jednak jak opowiedziała nam Pani przedszkolanka to podobno było tylko chwilę a później się rozkręcił.
Dla mnie to też było ciężkie przeżycie i ciągle zaglądałam na telefon czy nie dzwonili z przedszkola. A aby się nie stresować wyszorowałam kafelki w łazience ;-)
Czas zadziwiająco szybko minął. Chyba mogłabym się przyzwyczaić. Mam nadzieję że i mały też. Gdy odebraliśmy go z przedszkola zaskoczył mnie pewien niecodzienny wypadek, Misiek nie miał skarpetek... Okazało się że w kapciach jest mu z gorąco więc zdjął skarpetki.

Dzień wcześniej gdy przygotowywaliśmy się do przedszkola syn mój przyzwyczajony do robienia zdjęć upomniał mnie abym sfotografowała wyprawkę ;-) A więc mamy tu: kubeczek z pastą i szczoteczką, chusteczki nawilżające, segregator z koszulkami na prace,poduszeczkę, kapcie, woreczek i oczywiście plecaczek.
Nasze przedszkole choć małe i wioskowe dba o swoje maluchy. W tym roku pozyskali środki na pościel dla maluchów więc takie rzeczy nam odpadły ;-) przybory szkolne też są wspólne aby dzieci nie rywalizowały i nauczyły się że trzeba się dzielić.

A jak u Was? Też są tu mamy które dziś pierwszy raz oddały maluchy? Jak pierwszy dzień? A jak mamy które już są wprawione, może jakieś rady na pierwsze dni :-)

9 komentarzy:

  1. Rozpoczęła się ogromna przygoda! ;). taka kolej rzeczy, ze dzieci nam wyfruwajä, ale tak trudno się z tym pogodzić ;). my na razie zaczęliśmy intensywnie szukać niani, więc może żłobek poczeka. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale stanowczo za szybko to mija ;) My niani będziemy potrzebowali w sezonie zimowym - ale liczę że zostanie nią znajoma ;)

      Usuń
  2. Rozpoczęła się ogromna przygoda! ;). taka kolej rzeczy, ze dzieci nam wyfruwajä, ale tak trudno się z tym pogodzić ;). my na razie zaczęliśmy intensywnie szukać niani, więc może żłobek poczeka. ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. To nowa przygoda zarówno dla Ciebie jak i Twojego synka :) Będzie super!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, bo jak na razie mieszane mamy uczucia :D

      Usuń
  4. i jak Wam minął tydzień pierwszy?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bez rewelacji.. Po dwóch dniach stwierdziła, że mu wystarczy tego przedszkola i że już nie chce chodzić tylko siedzieć w domu z mamą ;) Trochę płaczu było przy oddawaniu ale po rozmowie z Panią jestem uspokojona że to tylko tak na początku, a później grzecznie bawi się z dziećmi :)

      Usuń
  5. Pierwszy tydzień za Wami. Wyobrażam sobie, że to trudne chwile dla Was obojga. Pewnie za moment Synuś będzie Ci z dumą prezentował Swoje prace na tablicy na korytarzu.
    A wyprawka piękna, szczególnie ta własnoręczna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pierwszy tydzień był różny niby chcial iść, plakał a później wymyślał różne rzeczy ;-) ale mam nadzieję że niedługo będzie tak jak mówisz :-) A wyprawka akurat ta własnoręczna się nie przydała bo przedszkole zaopatrzyło się w swoje zestawy do spania :-)

      Usuń

Copyright © 2014 Łobuziaki , Blogger