środa, 5 sierpnia 2015

Światowy tydzień karmienia piersią


http://www.medela.com/PL/pl/breastfeeding/products/pumping/mini-electric.html


Chyba każda przyszła mama spodziewająca się dziecka wyobraża sobie, że karmienie piersią to czysta przyjemność, że łatwo, przyjemnie i w ogóle. No widok rozkosznego jedzącego pierś dziecka cud malina.. Ale nie zawsze jest tak kolorowo, zwłaszcza że wiedzy na temat karmienia nabieramy tak na prawdę dopiero z karmieniem dziecka.

Na porodówkę przyjechałam wyposażona w laktator, kupiony na wszelki wypadek bo tak mi doradzono. Ale nie miałam w planach go używać bo przecież nastawiona byłam na karmienie piersią. Teraz jak patrzę na te pierwsze moje próby karmienia to aż się wzdrygam, bo jestem o wiele mądrzejsza ;) Mały urodził się jako wcześniak i nie miał dobrego odruchu ssania, położne przychodziły pomagały go układać do piersi, pytały czy dobrze ssie. Na Boga skąd mam wiedzieć jak dziecko prawidłowo to robi skoro robię to pierwszy raz! Teraz po czasie wiem że robił to źle. W piersiach zrobił się nawał a w konsekwencji zastoje co położna to inna metoda pomocy z nim, umęczyłam się niemiłosiernie, laktator nie dawał sobie rady! Aż trafiłam na wspaniałą położną która pomogła mi się pozbyć problemu. Dostałam tabletkę na powstrzymanie laktacji (aby ją trochę zatrzymać) oraz sposób na pozbycie się problemu.
A w jaki sposób: ciepły rozgrzewający masaż prysznicem, następnie delikatny masaż palcami (układamy palce jak grzebyk i przesuwamy od góry w dół) następnie ściągamy pokarm i układamy zimne kompresy na piersi.
Dlaczego taki zestaw? Ciepły masaż pobudza produkcję mleka, otwiera kanaliki, masaż udrożnia je, a zimny kompres stopuje produkcję mleka.
Jednak to nie koniec niestety, moje problemy dopiero wtedy się zaczęły. U małego wykryto wadę nerki (którą powinno znaleźć się w ciąży). Zamiast cudownego wyjścia do domu kolejny oddział, a w konsekwencji jazda karetką na sygnale do innego miasta, oddalonego o 160 km. Mój stres sięgnął zenitu a wraz z nim zrobiły się zastoje. Siedziałam i płakałam z bezsilności, że chory synek, że bolące cycki których nie da się dotknąć. A laktator prawie nic nie ściągał.. Pani doktor która leczyła mojego synka powiedziała że prawdopodobnie trzeba będzie zatrzymać laktację ale żebym spróbowała stary sprawdzony sposób - kapustę. Wysłałam więc M. po kapustę a co mi tam, ostatnia deska ratunku ;) W kuchni oddziałowej pociachałam kapustę nożem aby puściła sok i na bolące piersi. Ulga nie do opisania :D Stary sprawdzony sposób zadziałał, zastoje puściły! W domu troszkę się sytuacja uspokoiła, mały zaczął w domowym zaciszu ładnie jeść, a ja pozbyłam się zastoi. Ale po miesiącu powrót do szpitala, a ja zapomniałam laktatora.. a był nam niezbędny bo synek musiał zostać na sali pooperacyjnej przez dobę, a ja miałam mu odciągać pokarm. M. poleciał więc zakupić nowy laktator. Stwierdziłam że może ten sam nie będę kombinowała... i na całe szczęście go nie było. M. obleciał w poszukiwaniu kilka sklepów i aptek aż w końcu stwierdził że kupi mi już lepszy elektryczny. Laktator elektryczny Medela okazał się nieporównywanie lepszym od zwykłego laktatora ręcznego Avent. Po jego wypróbowaniu wiedziałam, że to była najlepsza inwestycja w życiu. Ściągał idealnie, gdy wyczuwałam że zaczyna robić się grudka z zastojem wystarczyło go podłączyć, pomasować grudkę i po problemie.
Walka o karmienie była długa i męcząca ale nie poddałam się na początkowych trudnościach i karmiłam synka do 11 miesięcy :)

Z córeczką wydawało mi się, że mam już wszystko obcykane i wiem co i jak. A tu niespodzianka... malutka urodziła się w 34tc jako wcześniak trafiła do inkubatora i niestety trzeba było ją dokarmiać przez butelkę. Już kilka godzin po porodzie rozpoczęłam walkę o karmienie. Nie mogłam przystawić małej do piersi aby pobudzić laktację, musiałam masować piersi i przykładać laktator aby ją ruszyć. Ale udało się. W tych ciężkich dniach bardzo pomocny okazał się znowu laktator Medeli. Pomógł nam przetrwać kilka ciężkich dni. Dalej już poszło lekko :) Pod koniec karmienia miałam jeszcze przyjemność przetestować inny laktator elektryczny firmy Canpol Babies.

Najważniejsze w karmieniu piersią jest to aby nie poddawać mimo początkowych trudności, na prawdę można to przetrwać, choć czasem są pot, ból i łzy, pomieszane ze zmęczeniem..Warto też postawić na dobry laktator elektryczny. Ja na zwykły ręczny już bym się nie zdecydowała. Moim faworytem jest laktator Medela Mini Electric - rewelacyjnie ściąga, można dostosować moc ssania, a do tego można podłączyć baterie. Jeśli nie potrzebujemy zabierać go wszędzie to również fajnym rozwiązaniem (i nieco tańszym) jest Canpol Babies EasyStart. Ściąga równie dobrze co Medela, jednak nie jest tak kompaktowy, ma również możliwość podłączenia baterii, ale dalej zostajemy uwiązani na kabelku łączącym butelkę z laktatorem ;) Ale w jeden z nich warto się zaopatrzyć :)


A Wam karmienie przyszło łatwo czy też z problemami? Macie swoje sposoby na radzenie sobie z problemami podczas karmienia: nawałem czy zastojami? A może miałyście inne problemy..

11 komentarzy:

  1. Ja miałam problem,w efekcie nie karmiłam ale nie miałam też specjalnego parcia. Chciałam ale może niejoniecznie na tyle by to wsztstko przeczekać. Gratuluję tym.zdeterminowanym:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja uważam że nic na siłę. Decyzja zawsze powinna należeć do kobiety :-)

      Usuń
  2. Ja miałam problem,w efekcie nie karmiłam ale nie miałam też specjalnego parcia. Chciałam ale może niejoniecznie na tyle by to wsztstko przeczekać. Gratuluję tym.zdeterminowanym:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja karmiłam 11 miesięcy. W tym czasie przerobiłam dwa kryzysy laktacyjne i pęknięcie sutka. Dużo czytałam i miałam świetną położną. Gdyby nie względy zdrowotne to zapewne karmiłabym dużo dłużej. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobra położna to skarb :-) Tyle samo karmiłyśmy chłopaków ;-) Ja przerwałam bo chciałam mieć przerwę przed drugim :-)

      Usuń
  4. Wydaje mi się, że zawsze występują na początku tej drogi jakieś problemy. Moja córka ładnie się przystawiła, aż w szpitalu wszyscy byli zdziwieni, że to moje pierwsze dziecko i tak dobrze sobie radzimy. Byłyśmy tydzień w szpitalu, tam miałam poranione brodawki. Zaciskałam zęby z bólu, ale dałam radę to przeboleć. Jak wróciłyśmy do domu zaczął się nawał. To było chyba najgorsze, walka o to, żeby nie zrobiły się zastoje - czasem nie dało się tego uniknąć. Ale na szczęście jeszcze w ciąży zaopatrzyłam się w laktator elektryczny Canpol i on bardzo mi pomógł. I kapusta oczywiście też :) Teraz już mi się wszystko ustabilizowało, ale mała coś wariuje przy piersi, nie bardzo wiem o co jej chodzi. Podejrzewam, że nadmiar powietrza przeszkadza jej w jedzeniu. Karmimy się od 10 tygodni, ciekawe jak długo ta nasza przygoda będzie trwała :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale fajnie :) Moje maluchy troszkę wariowały gdy swędziały dziąsełka - może to to :) Karmienie to fajna sprawa oby bez kłopoty karmiło wam się jak najdłużej :)

      Usuń
  5. karmienie piersią to fajna sprawa :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pomijając początkowe trudności to na prawdę fajna sprawa :)

      Usuń
  6. I odżyły wspomnienia, prawda? :)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 Łobuziaki , Blogger