czwartek, 22 stycznia 2015

44. Czas oczekiwania

Jeszcze chwilę jeszcze moment i jedziemy do szpitala. Kolejny już raz a ja przeżywa to ciągle tak samo, albo prawie tak samo. Bo w sumie do szoku który przeżyłam po porodzie kiedy zamiast iść w rocznicę ślubu do domu okazało się że mały ma problem z nerka i zostaje w szpitalu...no nie da się. Stres mnie zjada strasznie.

Raz że boję się żeby się nie rozchorował, bo 4 raz znowu przekładać no masakra by była. Dwa że chyba dla żadnego rodzica nie jest przyjemne kiedy jego dziecko jest zabierane na dobę od rodzica i usypiane. Trzy że boję się czy będzie dobrze.
Tak mnie to wszystko stresuje że nie wiem jak się spakować, jak zorganizować ten wyjazd.
Bo niestety wiąże się to z całą wyprawą rodzinną. Najbliższy oddział nefrologiczny oraz chirurgiczny na którym zajmują się  takimi maluchami znajduje się 160 km od nas. Jedziemy więc wszyscy. We wtorek ja z Miśkiem idziemy na oddział i pewnie czeka mnie nocne siedzenie na krzesełku ale nie wyobrażam sobie zostawienia tam małego na noc samego. Zwłaszcza że w domu budzi się w nocy i przychodzi do nas. Nie wyobrażam sobie aby miał się tam obudzić w nocy biedny sam :-( W środę będzie dzień czekania na  wynik badania. A później czekanie na małego ale on dopiero z sali pooperacyjnej wróci w czwartek rano. Kiedy byłam matką karmiąca jedna  z pielęgniarek podpowiedziała mi żebym poprosiła lekarza żeby już na noc do mnie wrócił. Niestety teraz nikt raczej nie uwierzy że go karmię ;-)
Ostatnim postem chyba zaprosiłam do nas zimę bo gdy wczoraj rano wstałam zobaczyłam śnieg za oknem ;-)
Teraz będzie nas trochę mniej i u nas i u was. Bo nie dość że szykowanie to jeszcze komputer nie chce się włączyć. A pisanie na telefonie choćby komentarzy jest trochę męczące... ale na pewno nadrobię :-)

8 komentarzy:

  1. Powodzenia, wszystko na pewno będzie dobrze i dacie sobie ze wszystkim rewelacyjnie radę.
    Ściskam mocno!

    OdpowiedzUsuń
  2. To pewnie nie będzie dla Was łatwy czas, ale poradzicie sobie. Trzymam kciuki i czekam już powrotu :)).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy :-) Jak będzie wszystko dobrze to za tydzień wrócimy do domku :-)

      Usuń
  3. Trzymam kciuki i przesyłam dużo ciepłej energii zwłaszcza teraz jak nas przysypało śniegiem:) Duuuuużo zdrowia życzę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :-) U nas już znikł ale liczymy że po powrocie będzie bo będziemy nadrabiać spacery :-)

      Usuń
  4. Bardzo mocno trzymam kciuki, jestem pewna, że wszystko będzie dobrze. Bóg ma Was w swojej opiece, ja się za to też pomodlę. Trzymam kciuki i życzę powodzenia. A nie masz możliwości wzięcia ze sobą i rozłożenia na noc łóżka polowego czy czegoś w ten deseń? Tak tylko podpowiadam, bo znajoma, której córka miała operowane serduszko tak właśnie robiła. W dzień składała by nie przeszkadzała a nocą jednak miała wygodniej. Trzymam za Was kciuki. Dużo zdrowia !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje bardzo :-) 2 lata temu nie można było wstawiać łóżek a karimaty też w zależności od sali. Jest to oddział chirurgiczny i twierdzą że muszą mieć dostęp żeby w razie czego szybko wyjechać z łóżkiem. Liczę że będzie wszystko dobrze i szybko wyjdziemy a jak nie to będę wtedy kombinowała z łóżkiem :-)

      Usuń

Copyright © 2014 Łobuziaki , Blogger