piątek, 16 stycznia 2015

40. O zabawkach wielkogabarytowych słów kilka..

Każdy posiadacz dziecka w domu boryka się z problemem posiadania i magazynowania zabawek. O ile są to zabawki małe rozwiązań jest wiele: kosze, pudełka, skrzynie, szafki, półki, no po prostu różności. A rzeczy wielkogabarytowe..no cóż trudniej jest schować ;-) Jeśli jest to jedna rzecz to zawsze się gdzieś zmieści, problem zaczyna się gdy robi się ich za dużo.. kuchnie, warsztaty, tablice, jeździki, chodziki - znacie to?

W wakacje mieliśmy w planach zakupić Niuni tapczanik jednak..nie ma go gdzie wstawić ;-)  Pokój zwyczajnie owładnęły zabawki. Zabawki którymi w dodatku Misiek się bawi więc na dobrą sprawę nie wiadomo których się pozbyć. Co wyrzucić warsztat czy może kuchnię? Już wiem że wielkim błędem było kupowanie tablicy. Owszem Misiek ją lubi często piszemy ale lepiej było pomalować kawałek ściany farbą tablicową - zajęłoby mniej miejsca ;-)
 
 
W przyszłym roku jeśli dobrze pójdzie rozpoczniemy budowę domu. Domu w którym nie widzę do końca tych zabawek ;-) Co prawda powierzchnia będzie trochę większa a dzieci będą miały swoje pokoje ale nie do końca wpisują się one w mój gust estetyczny. Rok temu chciałam wesoły, kolorowy dziecięcy pokój. Teraz już mi się wizja zmieniła i chciałabym coś bardziej stonowanego ;-)

Ale pokażę Wam co u nas się sprawdza :-)

Stojaczek gimnastyczny - rewelacja, dzieciaki uwielbiają się nim bawić. Można przed nim leżeć na brzuszku, na pleckach lub siedzieć. W pozycji leżącej na pleckach można naciskać piszczące stopy a pociągając za gąsienicę włączają się melodie. Można ją również odczepić i stanowi odrębną zabawkę. Podobnie jak dwie grzechotki wkładane po bokach. U nas najbardziej sprawdziło się leżenie na brzuszku. Dzieciaczki nie lubiły tak leżeć zwłaszcza Misiek a dzięki temu spędzał tak sporo czasu. Nie wiem jakiej jest firmy bo pudełko wyrzuciłam, kupiony był na allegro i muszę wam powiedzieć że po ponad 2 latach nie widać po nim śladu użytkowania (poza drobnymi ryskami na plastiku). Na pewno nie jedno dziecko się na nim wychowa jeszcze..

Kuchnia Smoby Mini Tefal - mimo że podobały mi się kuchnie drewniane to wybrałam plastikową m.in. ze względu na warsztat. Kuchnia jest w sumie fajna jednak ma kilka minusów. Jest dosyć lekka i moja wspinająca się po niej Niunia mogłaby ją przewrócić. Brakuje mi miejsca na przechowywanie innych akcesoriów kuchennych, wszystko upychamy w lodówce i piekarniku a suszarka na naczynia musi stać na dodatkowym krzesełku. Więc kuchnia jak najbardziej tak, jednak jak mamy młodsze rodzeństwo lub takie planujemy to rozważyłabym zakup drewnianej ze względu na stabilność :-)
 



Warsztat małego mechanika - nasz warsztat służył nie jednemu dziecku, ma jakieś 15 lat i o dziwo jest w super stanie. Plastik jest na prawdę gruby. Mały często coś naprawia ma swoje "dziędzia". Jak tylko w domu się coś zepsuje to pierwszy leci po swoją magiczną walizkę i do pomocy :-) Pasję brata podziela również Niunia :-)

Krzesełko uczydełko Fisher Price - jakoś nigdy na nie uwagi w sklepie nie zwróciłam. Nie jest to żaden "must have", sama bym go raczej nie kupiła. Ale że Mikołaj przyniósł Niuni to jest :-)  Krzesełko ustawiamy do wieku dziecka i na każdy miesiąc mamy coś nowego do nauki.

Jeździk - ciuchcia. Mały uwielbia ja ale ja uważam że  to nie wypał. Mały ciągle na tej ciuchci jeździ i ciągle z niej odpadają kółka. Żałuję że to nie jest jakiś samochodzik - jeździk może bardziej byłby trwały. Do tego gdy dziecko usiądzie nie ma oparcia, mniejsze dziecko trzeba asekurować żeby nie spadło do tyłu. Ciuchcia z wagonikiem składają się z dwóch części siedzące dziecko podnosi często przód do góry i.. spada. Mały u kolegów często jeździł na zwykłych samochodzikach i wydają mi się fajniejsze :-)

Wywortka - jest bardzo solidna, nawet mamie się zdarzało na niej jeździć podczas wygłupów z dziećmi :p ale nie jest to zdecydowanie zabawka domowa. Czekam tylko na jak zrobi się cieplej i wyjdzie na dwór :D

Chodzik-pchacz Smily - fajny jako zabawka, ma ruszające zabawki, zdejmowane pianinko i telefonik. Ale jako pchacz stanowczo nie. Chyba, że dla dzieci chodzących. Bo żadne z moich dzieci nie mogło przy nim wstać, bo jest za lekki. Efekt był taki, że kiedy szkrab się łapał żeby wstać pchacz przewracał się na niego.

Wózek drewniany - moim zdaniem jest to lepsza alternatywa pchacza, a widziałam, że są też wersje chłopięce z samochodami :) Mała na nim się wspina i jeszcze się na nią nie wywrócił. Jest cięższy i solidniejszy. Choć ma i minusy, ciężej nim operować np. przy skręcaniu, nawet mój 2,5 latek z początku miał z tym problem, teraz wie, że trzeba podnieść przód wózka :) Jest to super zabawka z chęcią wsiadają tam oboje i chcą nim jeździć :)
 Jest tego jeden duży minus... obija ściany. My w większości domu mamy boazerię i mimo, że jej nie cierpię to w tym wypadku się cieszę, że jest.. bo nie mamy obdrapanych ścian. A mój mały często wjeżdża wózkiem na zakrętach w ściany.. Choć tu na zdjęciach to akurat robota Niuni ;)

14 komentarzy:

  1. Oj znam ten problem! Powiem ci jednak jedno, z własnego doświadczenia......Tobie może się podobać coś stonowanego, ALE to w końcu pokoje dzieci!! :) niech maja kolorowo i wesoło, nawet niech mają bałagan! to ich królestwo i nie stresuj się tym, bo nie ma sensu :) Ja zawsze córce mówię, że ma posprzątać chociaż tak, żeby w razie czego w nocy się o cos nie potkneła :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kolorowo i wesoło tak ale ciut mniej niż jest, bo moje rodzicielskie oczy się meczą :-) a z bałaganem walczymy :-) na razie Misiek sam się nie zabierze za to ale jak jemu pomagam to sprząta całkiem ładnie choć zdarza się że gdy uśnie gdzieś to aby go nie obudzić rozsuwamy tylko po bokach :-)

      Usuń
  2. My mamy w mieszkaniu mało miejsca. A zabawek coraz więcej mam nadzieję,że w tym roku ruszymy z budówką swojego domu więc i zabawki będzie gdzie magazynować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My mamy 4 pokoje ale i tak zabawki są wszędzie :-) Czekam na relacje z budowy będę podpatrywała. Pozdrawiam :-)

      Usuń
  3. Znam to doskonale !!! Co jakiś czas robię przegląd i te niepotrzebne, nieużywane ladują w workach w piwnicy (za aprobatą Młodego, sam już wybiera co do piwnicy a co nie) i np. po dwóch miesiącach albo trzech przynoszę taki worek czy nawet dwa i znowu dziecka nie ma :D Ale są takie, które są cały czas (tor wyścigowy, kolejka, warsztat, stolik z krzesełkiem i rower :D Procz tego oczywiście kuferków z autami, resorakami i innymi grami!! :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze znam ten system :-) Ja mam od tego szafę :-) Ale to na te małe gabaryty, duże się nie zmieszczą ;-)

      Usuń
  4. U nas na razie same drobne zabawki, no oprócz misia siedzącego w moim bujanym fotelu, ale wiem, że niedługo zabawek będzie wiecej i będą większe ;).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Im większe dziecko tym większe zabawki :-D

      Usuń
  5. U nas nie ma takich zabawek, no poza bujakiem z Ikei. Po prostu nie mamy na nie miejsca. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas miejsca jest trochę a zabawek jeszcze więcej ;-)

      Usuń
  6. U nas nie ma miejsca w ogóle - nawet dla nas zaczyna go brakować ;). Wszystkie większe sprzęty wędrują do teściów - bezlitosna jestem w tej segregacji. Dom, duży dom.... Marzenie :))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oby się spełniło. U nas niby troszkę miejsca na zabawki jest. Gorzej tylko z planowanym tapczanikiem dla małej ;p Będę musiała zrobić segregację, ale do piwnicy, bo u mamy też nie ma miejsca na takie rzeczy :)

      Usuń
  7. Sporo macie tych zabawek. Ja staram sie systematycznie rozdawać rodzinie i znajomym, którzy maja małe dzieci, żeby się nie zagracić. U Was i tak panuje piękny ład i porządek:) Ale muszę przyznac, że jakby mój starszy synek ( młodszy z resztą też) zobaczył warsztat małego mechanika to chyba by oszalał z wrażenia i ze szczęścia:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No sporo tych zabawek, ale i małych dzieci też sporo :) Mi ciężko coś oddać bo wiem że Misiek się tym bawi, a mała jeszcze nie zaczęła ;p A ład i porządek bywa rano po wstaniu lub wieczorem przed spaniem, w ciągu dnia różnie to bywa :p A warsztat kusi każdego małego kawalera który do nas przychodzi :)

      Usuń

Copyright © 2014 Łobuziaki , Blogger