środa, 7 stycznia 2015

35. Niespodziankowo z Lela Blanc

Długo się zbierałam z napisaniem tego posta, chciałam zrobić ładne zdjęcia ze spacerków no ale te moje maluchy ciągle chore i ciężko się wybrać na dłuższy spacer. Bo ledwo po chorobie zaczniemy wychodzić na krótkie spacerki aklimatyzacyjne to zaraz znowu są chore...
Najgorzej że te choroby tak psują ciągle nasze plany. Od października miesiąc w miesiąc przekładamy wizytę Miśka w szpitalu. Dziś też mieliśmy się tam stawić na oddziale no ale z antybiotykiem to nawet nie ma szans żeby nas przyjęli. Więc kolejny termin 27.01 trzymajcie kciuki żeby był zdrowy w tym czasie :-)


No ale wróć... przecież nie o chorobach miało być dzisiaj tylko o przyjemnych rzeczach :-)

Jakiś czas temu pokazywałam wam cudne kompleciki jakie kupiłam maluszkom w Lela Blanc. Do obejrzenia tu. Przemiła Pani Ilonka przysłała moim chorowitkom cudne apaszki dla Misia z jego ulubionymi stworkami a dla Niuni przeurocze Matrioszki. Apaszki są cudne i mięciutkie i noszone za każdym razem kiedy wychodzimy na dwór :)

 
Kolejna niespodzianka to nagroda wygrana w konkursie na blogu Instytut Doświadczeń. Należało wysłać zdjęcie dziecka w ruchu :-) Mój mały łobuziak został doceniony za swoje czyny i wygrał apaszkę od Lela Blanc. Pani Ilonka zadbała żeby się nie powtórzyła i dostaliśmy Great Trip. I kolejny przeuroczy wzór. Teraz tylko mój Misiek ma problem bo nigdy nie wie którą ubrać i często ubiera dwie :-D

Czasami też którąś z nich nosi Dinuś
A na koniec jeszcze Mikołaj (mamowy ;-) ) przyniósł nam wspaniały zimowy śpiworek. Śpiworek jest z kolekcji Aztec z fuksją. Dzięki niemu nasz wózek odziedziczony po bracie nabrał dziewczyńskiego wyglądu. Odcień niemal idealnie dopasował się do wózka. Śpiworek jest cieplutki i milutki w dodatku z nie przemakającego materiału. Teraz tylko czekamy aż dzieci w końcu wyzdrowieją żeby w nim pojeździć :-) Żałuję że nie kupiłam od razu mufki na mamine ręce. A w zimie mam duży problem z moimi łapkami, strasznie mi marzną. Mimo że noszę grube rękawice i stosuję krem to niestety całą zimę mam zawsze czerwone ręce z suchą pękającą skórą :-( Czas namówić męża na kolejny zakup :-D

Robiąc zakupy w grudniu dostaliśmy gratis torbę do żywności. Przyznam że oglądałam je na stronie ale stwierdziłam, że mi taka torba nie jest potrzebna. Jednak skoro dostałam to ją zapakowałam w podróż. Włożyłam tam przekąski i napoje dla Miśka i Niuni. Torebkę zapięłam na zamek i wrzuciłam do swojej torebki (a mam dużą ;) ) Mały w drodze zjadł kanapeczki, bananka, napił się picia. I torebka wylądowała pomiędzy fotelikami dzieciaków na śpiworku. Wyobraźcie sobie, że uratowała mnie przed zalaniem samochodu i śpiworka. Cały napój się wylał. Pływało w środku, a na zewnątrz..suchutko :D

Śpiworek natomiast przydał nam się również  w podróży. Początkowo chciałam zamontować go w foteliku u Niuni aby miała cieplutko w drodze. Jednak matka zapomniała o pewnym fakcie a mianowicie o pasach... w foteliku są połączone pasy barokowe z biodrowymi (niestety na stałe), do tego ta " wtyczka" do pasów jest za szeroka więc nie przeszła przez otwór w śpiworze.. Położyłam więc śpiworek w środku, pomiędzy fotelikami bo już każdy siedział porozbierany więc nie chciałam robić wietrzenia maluchom. I dobrze że został bo nasz mały w pewnym momencie zaczął płakać że boli go... pupa. Nowy fotelik jest zdecydowanie twardszy od poprzedniego. Ale może historię fotelikową to innym razem ;-)  W każdym razie matka rozłożyła dziecku śpiworek pod pupkę i dziecko zadowolone że  miękko dojechało do celu. W drodze powrotnej od razu zainstalowałam go na siedzonku. Więc śpiworek uratował też Miśkowi bolącą pupkę ;-)
A na koniec mam niespodziankę dla was :-) Wy codziennie mnie zaskakujecie ilością wejść. Nie spodziewałam się, że będziecie tak często do mnie zaglądać. Bardzo wam dziękuję że jesteście!! A niedługo licznik odwiedzin  wybije magiczną liczbę 5000. Ktoś ma ochotę złapać licznik?
Komu się uda proszę przesłać print screana lub ewentualnie zrobić zdjęcie i przesłać na mój adres e-mail jessi_go@o2.pl . Nic więcej nie musicie robić, żadne polubienia ani udostępnienia nie są wymagane. Choć jeśli zechcecie się dołączyć będzie mi bardzo miło :-)

A nagrodą za złapanie licznika jest bransoletka szydełkowo-koralikowa wykonana przeze mnie :-)
 
Uwaga! To tylko przykładowe zdjęcie bransoletek jakie robię, wygrana bransoletka będzie zrobiona indywidualnie dla nowej właścicielki dostosowana do grubości jej ręki. Oraz będzie można wybrać jej kolor, wzór i zawieszkę (ale to już się umówię indywidualnie z nową właścicielką ;) )
Tu można podejrzeć kilka moich starych wytworów :)

P.S. Jeśli nie znajdzie się nikt kto złapie licznik to rozlosujemy ją wśród moich obserwatorów :-)

12 komentarzy:

  1. Apaszki rewelacyjne. A czemu czekacie na wizytę w szpitalu? Może znajdę odp, jak dokładnie przegrzebię bloga, ale nie daję sobie ręki obciąć za moje zdolności. :-P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój synek urodził się z wodonerczem, dwa lata temu miał wykonywany zabieg aby usunąć ten problem. Od tamtego czasu przyjmuje leki, lekarz chciałby sprawdzić czy jest wszystko w porządku i ewentualnie odstawić leczenie. Jednak badanie, które musi wykonać jest w znieczuleniu ogólnym. Dlatego też Misiek przez 2 tyg przed musi być kompletnie zdrowy.. A te nasze choroby ciągle to odwlekają ostatnio..:(

      Usuń
    2. O matko, ciężkie chwile. Dobrze, że te najgorsze za wami. Paweł przeszedł krzyk mózgowy w wieku trzech miesięcy - też najedliśmy się strachu :-(
      A teraz coś pozytywnego - Nominacja "Dobre Myśli" - zapraszam ;-)

      Usuń
    3. Ojej brzmi strasznie! Ciężko jest jak dzieci chorują :-(
      Dziękuję za nominację :-)

      Usuń
    4. Zdrowia życzę Waszym dzieciaczkom i trzymam kciuki Aniu!!

      Usuń
    5. Nie dziękuję. No mam nadzieję, że w końcu się wykurują :)

      Usuń
  2. taki śpiworek na fotelik samochodowy jest boski!!! życzę duuuuużo zdrówka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy :-) Śpiworek jest typowo wózkowy ale z braku innego ten świetnie zdał egzamin.. :-)

      Usuń
  3. No cudowności :-)) Lubię zastosowania rzeczy inne niż docelowe, często to są kosmicznie fajne pomysły :-))

    OdpowiedzUsuń
  4. Odpowiedzi
    1. Jeszcze raz gratuluje! Jutro ubieram koraliki na nitkę :-)

      Usuń

Copyright © 2014 Łobuziaki , Blogger