środa, 31 grudnia 2014

30. Sielsko - anielsko czyli nie ma jak w domu :)

Nie ma to jak w końcu położyć się we własnym łóżku :) Od początku wyjazdu tylko na to czekałam. Co tam, że u teściów łóżko szerokie jak z dzieckiem spać trzeba a kołdra... jedna. Więc zawsze ktoś poszkodowany, ale nie nasz synek który śpiąc w środku wywalał nogi na kołdrę bo było mu ...za gorąco.


Mały z racji tego że stał się rozmowny to trochę się buntował, że myć się nie będzie bo chce w domu, spać też nie będzie tu tylko w domu ;) Taki mały skrzat a już wie, gdzie jego dom :D Ciekawe co powie na wyjazd w wakacje, który matka od roku planuje (w minione wakacje zabrakło wolnych terminów :( )
Święta trochę wymęczone ale nareszcie w końcu minęły :) Niestety z racji choroby maluchów musimy przełożyć wizytę w szpitalu (to już 3 raz!). Ciężko jakoś ta jesień minęła ciągle jakieś choroby, przeziębienia aż strach wychodzić z domu.. Teraz w końcu w domku na spokojnie możemy pooglądać prezenty świąteczne, bo te które dostaliśmy przed wyjazdem no cóż dzieci nie zdążyły się specjalnie nacieszyć.


Absolutny hit małego to - kolejka Lego Duplo o której wspomniałam już tu i tu. Pociąg jest świetny, choć stwierdziliśmy z Towarzyszem M. że cena zdecydowanie wygórowana jak za taki zestaw. Pociąg jest jeden, torów co prawda ma dużo (dlatego wzięliśmy ten większy zestaw) ale może jeździć tylko w ósemkę, aby móc układać inne kombinacje należy dokupić... dodatkowe pudełko torów. Duży plus Lego Duplo jest taki, że można cały czas dokupywać elementy i tworzyć nowe rzeczy.
 
 
 

Samochodzików i różnych innych pochodnych chciałam uniknąć z racji tego, że mamy tego na prawdę całą stertę i mimo, że mały uwielbia to mama ma dość ustawiania ich w... garażu.
A więc samochodzik trafił się jeden od chrzestnego Niuni. Za to niezła z niego "bryka" jak mówi Mały ;) Jest na pilota i jak jedzie to zapalają mu się światła :)
 

A pamiętacie nasz kocyk z Lela Blanc o którym pisałam tu. Mały zakochał się w tych stworkach/ potworkach więc ciocia.. uuups tzn. Mikołaj do kompletu sprawił mu własnego stworka do przytulania :D Niunia dostała takiego samego w mniejszym rozmiarze i różowym kolorze. Przytulanki zostały pokochane i nazwane przez małego "Dinusiami". Teraz nie tylko Mały przychodzi spać do nas do łóżka ale również Dinuś....

Bardzo się cieszę, że moja rodzinka się posłuchała i dzięki temu nasza kolekcja książek powiększyła się o kilka zacnych egzemplarzy, ale jest ich tyle, że o książeczkach to chyba innym razem opowiemy :)

U Niuni króluje natomiast wózek, zresztą uwielbia go i Mały - nie wiem jak się podzielą. Wózka bardzo długo poszukiwałam, wiadomo musiał być idealny. A czy jest sami oceńcie. Jest drewniany, bo taki się marzył mamie ;) Ale nie tylko dlatego jest też praktyczny. Bo jak wiadomo takie małe dziecko na spacerze długo  nie pochodzi a matka do domu sama nie zaniesie dwójki maluchów i wózka... wiec wózek celowo wybrany drewniany, bez daszka aby można było wsadzić jedno zmęczone dziecko i doholować do domu. Wózek jest na prawdę bardzo solidny nawet mały musiał go przetestować a wózek nie zatrzeszczał. Kupiony był na allegro ale widziałam również że mają swoją stronę o tu. Mogę szczerze polecić bo to na prawdę solidna zabawka :-)

Do wózka obowiązkowa jest również lalka , miała być tylko szmaciana. No ale szmaciana dostała kilku przyjaciół ;-) Lalkę - bobaskę oraz uroczego przytulaśnego misia od Boskas Teddies. Do kompletu z dinusiem Niuńka dostała pieska, no bo przecież Misiek ma swojego Pimpka :-D
 

Zaskoczeniem było np. krzesełko Fisher Price-a. Niunia dostała od chrzestnego. Wczoraj gdy rozpakowaliśmy, była mała wojna o nie ;) Oboje chcieli koniecznie się nim bawić :D Tylko to chyba ostatnia zabawka wielkogabarytowa bo już miejsca brak.. W wakacje kiedy Niuni przyjdzie wstawić "dorosłe" łóżeczko to trzeba będzie zrobić selekcję ;)
 
Moją rodzinkę trochę uczuliłam jakich zabawek mamy dość i czego nie chcemy. Natomiast jeśli chodzi o teściów.. no cóż zawsze upierają się kupić małemu takie zabawki których się..boi!! I na nic nasze gadanie..
Niedługo zbraknie mi miejsca w szafie na ich chowanie. Bo niestety jestem tego typu człowiek, że nie potrafię wybrzydzać, raczej podziękuję i schowam do szafy niż im oddam.
 
 
A korzystając że teściowie moi mieszkają blisko stolicy to w końcu mogłam się wybrać na zakupy do Ikei. Bo niestety od nas najbliższa chyba z 300 km.. No i efekt jest taki, że dziś dostałam kawkę ze śmietanką i cukrem już nie z cytrynką ;p i do tego zaserwowaną w prawdziwej filiżance :)
A na koniec dnia po ciężkich wojażach taka czekała nas niespodzianka w domu :D Huczne powitanie przez szalone ciotki i babcię :D

6 komentarzy:

  1. Po takim powitaniu można sądzić, że wszyscy się za Wami bardzo stęsknili. Miłe są takie powroty :). Prezenty widzę udane, zwłaszcza ten wózek <3. Cudowny!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło było :) Tym bardziej że zakradli się do nas jak jechaliśmy i nic się nie zdradzili. Dopiero jak ponosiliśmy bagaże to się pokazali :) Prezenty udane, nawet mama dostała co chciała ;p Choć to nie niespodzianka bo to u Mikołaja zamawiała :)

      Usuń
  2. Widzę, że wypasiony wózek ma nieograniczone funkcje ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ba, teraz tylko czekamy do wiosny aby przetestować w terenie :D

      Usuń
  3. racja, nie ma to jak we własnym łóżku :) wszystkiego dobrego w Nowym Roku!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję i wzajemnie Wszystkiego Najlepszego :)

      Usuń

Copyright © 2014 Łobuziaki , Blogger