poniedziałek, 17 listopada 2014

13. Dzień wcześniaka

Miało być dziś o naszym nowym nabytku..  dziecięcej kuchni. Ale przez przypadek dowiedziałam się, że mamy dziś DZIEŃ WCZEŚNIAKA. A ja nieoświecona matka mam w domu dwa takie skarby :) Nie były to skrajne wcześniaki, ale i tak najadłam się strachu.

Synuś mój urodził się w 36 tc. Pierwsza wyczekana, wytęskniona ciąża, niestety od połowy zagrożona przedwczesnym porodem z uwagi na niewydolność szyjkowo - ciśnieniową. Dzięki leżeniu, założonemu pessarowi oraz tonom leków i kroplówek udało się donosić tak daleko.

Córeczka urodziła się w 34 tc. Ciąża od początku objęta wysokim ryzykiem z dwóch powodów. Oczywiście scenariusz ten sam również leżenie (ile się dało przy moim rozbrykanym maluchu), pessar, leki i kroplówki. Może i dałabym radę wytrzymać dłużej gdyby mnie nie wyprowadziła z równowagi rodzina męża (teściowie + jego siostra + poniekąd on sam). Ale brak słów, może kiedyś jak mi znowu podpadną (a robią to często) to się wam wyżalę w złości ;)



A wracając do moich maluchów. Każda mama która urodziła swoje maleństwo za wcześnie na pewno wie jaki to stres a przede wszystkim strach o dziecko. Przy synku byłam kompletnie załamana, raz tym że za wcześnie się urodził a dwa że okazało się że mój maluszek jest chory :( Jego wadę powinno się wykryć w ciąży, a niestety żaden lekarz tego nie znalazł. Nawet ordynator szpitala który robił mi dzień przed porodem usg sprawdzające czy maluszek ma się dobrze tego nie znalazł. Efekt tego był taki, że powinnam rodzić w innym szpitalu a tak mój mały 7-dniowy synek jechał do oddalonego o 160 km szpitala specjalistyczną karetką noworodkową na sygnale.

Przy Niuni spodziewałam się, że ze względu na szyjkę może być wcześniak ale oczywiście liczyłam że pochodzę jak najdłużej. A jak się już urodziła to mimo że martwiłam się równie mocno, bo przecież urodziła się 2,5 tyg wcześniej niż synek to przez to że wiedziałam już jak to jest z wcześniakiem to było mi ciut łatwiej.
 Aż się łezka w oku kręci jak oglądam te zdjęcia.. gdzie pampers nr. 0 był za duży, a smoczek dla wcześniaków zasłaniał pół buźki.. Kochana kruszynka :-*

Wszystkim mamom których dzieci pojawiły się za wcześnie życzę dużo siły i wytrwałości. Oby maleństwo szybciutko nabierało sił, ładnie jadło i szybciutko wyszło do domku :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2014 Łobuziaki , Blogger